Ech i ach i od czego zacząć

Nie wiem, czy to zapach sernika, którego nie upiekłyśmy, czy zgaga po piątej kawie, ale przyszła taka godzina i taki pomysł, którego efekty właśnie czytacie.

Miejsce nasze. Możemy zrobić stronę prywatną, jeśli wolicie. Piszemy pod pseudonimami. Bez naszych zdjęć. Pełne incognito. Wysłałam Wam zaproszenia na maila na funkcję administratora.

Tłumaczyć po co nie będę. Bo i po co nie ma. Bo się nogi nocą pocą, czy jak to szło.

Za to jest potrzeba. A, że czasy mamy już nowoczesne i na dancingach rzadko się spotykamy (czyli wcale), to wpadłyśmy z Ciocią z Ameryki na pomysł takiego miejsca w necie. Miejsca, niczym wór Św. Mikołaja – na wszystko.

Od gorzkich żali po przepisy. Na serniczek oczywiście.

Enjoy

Kaszubka z Importu

Dodaj komentarz