Rezultat dnia w paru liczbach parzystych, acz parzących jak dobra kawka po obgadywaniu nieobecnej ciotki: dwudziesta-druga osiem.
Dwa tysiące kroków i sześć przysiadów wykonanych. O osiem tysięcy i trzydzieści cztery za mało. Ale to nic – nie od razu ciocia Kraków zbudowała.
Za to: cztery pary spodni i dwie bluzki zakupione w najlepszym sklepie dla ciotek: „Paloma”. Dwie kawy wypite i cztery desery spożyte.
Szesnastogodzinny post rozpoczęty… Lecz zostanie zaraz przerwany nieparzystą liczbą orzeszków w czekoladzie.
Dwudziesta druga dziesięć i przesłanie na dobranoc: przestań tak wyliczać, bo się sparzysz, a ciotką i tak pozostaniesz.
Wasza Ciotka z Ameryki
Dodaj komentarz